17.01.2017 16:51

Będzie spin - off "Gry o Tron". Twórcy wiedzą, że ta historia to studnia bez dna

Spin-off, czyli serial będący kontynuacją albo rozwinięciem jakiegoś wątku. 

"Gra o Tron"

Fotografia: materiały promocyjne

Siódmy sezon jednego z najpopularniejszych seriali w historii telewizji zbliża się wielkimi krokami. 13 nowych odcinków zobaczymy już wiosną 2017 roku. Do sieci wyciekają kolejne zdjęcia z planu. Ostatnio turyści wypatrzyli aktorów na Islandii. Mnożą się pytania, a najwierniejsi fani już czują zbliżający się koniec tej ekscytującej historii. Są ludzie, którzy nie wyobrażają już sobie życia bez "Gry o Tron"

Na szczęście wciąż jest nadzieja na kolejne produkcje "około - tronowe". Jak podaje serwis Highsnobiety.com, telewizja HBO i twórcy serialu biorą udział w wielogodzinnych obradach i zastanawiają się, co zrobić, kiedy emisja serialu zakończy się na dobre. Najlepszym rozwiązaniem byłoby ciągłe nakręcanie machiny finansowej, jaką jest "Gra o Tron". Przecież dzięki tej produkcji rozwinęła się na przykład turystyka w Chorwacji. 

Marzenia do spełnienia

Szef programowy HBO Casey Bloys powiedział podczas konferencji prasowej zorganizowanej dla Television Critics Association, że trwa burza mózgów. Jedyne, co mogę zdradzić, to fakt, że zagłębiamy się i badamy historię stworzoną przez George’a R.R. Martina. Nie mamy jeszcze żadnego scenariusza, nawet nie jesteśmy blisko entuzjastycznego stwierdzenia - "robimy to!". Dzieło Martina jest jednak tak obszerne, że głupotą byłoby z niego nie skorzystać i nie spenetrować go w pełni. To bardzo bogaty świat. Bylibyśmy głupcami, ignorując to – powiedział Bloys.

Po tej wypowiedzi oczywiście narodziło się wiele plotek i domysłów. Najpopularniejsza jest teoria, według której sin-off "Gry o Tron" będzie dotyczył historii, której akcja ma miejsce na 90 lat przed wydarzeniami, które poznajemy w serialu. Te dzieje opisane są w "Opowieściach z Siedmiu Królestw" z 1998 roku, których głównymi bohaterami jest Dunk i Jajo (przyszły król Aegon V Targaryen). Te informacje należy jednak traktować na razie tylko jako marzenia wiernych fanów twórczości R.R. Martina.

George R.R. Martin

Fotografia: ONS