05.10.2016 14:20

Flying Lotus marzy o Elijahu Woodzie. I co ważne, tym razem prosi fanów o pomoc

Media społecznościowe zastępują notatniki z kontaktami do wpływowych osób. Tylko czy prośba o pomoc skierowana do internautów jest skuteczna?

Flying Lotus i Elijah Wood

Fotografia: Facebook.com/ONS

Flying Lotus jest jednym z najbardziej szanowanych w środowisku muzycznym producentem, DJ-em i raperem. Jego talent przez wielu porównywany jest do talentu takich legend, jak Jimi Hendrix. Steven Ellison nawet nazywany jest Hednrixem swojej generacji. Na jego zeszłoroczny koncert w warszawskim barze Studio bilety sprzedały się błyskawicznie.

Podczas tegorocznego Festiwalu Filmowego Sundance zaprezentował swój pierwszy film krótkometrażowy "Royal", a teraz planuje stworzyć kolejny film fabularny "Kuso", który będzie opowiadał o następstwach trzęsienia ziemi w Los Angeles. Aby film trafił do kin, muzyk musi najpierw skompletować obsadę. Udział legendarnego twórcy funkowego George’a Clintona, komików Andersa Holma i Byrona Bowersa jest już potwierdzony. Do pełni szczęścia Flylo potrzebuje jeszcze Craiga Robinsona i Elijaha Wooda.

Flylo

Fotografia: Twitter.com

Flylo

Fotografia: Twitter.com

Fani lecą na pomoc

Aby to osiągnąć, artysta postanowił, że posłuży się mediami społecznościowymi. Napisał kilka postów, w których spytał fanów o to, co myślą o udziale gwiazdy "Władcy Pierścieni" w "Kuso", a kiedy wyrazili aprobatę, rozpoczął kampanię na rzecz spełnienia tego marzenia. Niestety póki co ani jeden, ani drugi aktor nie odnieśli się do tych próśb. Jednak sprawa wywołała spore zainteresowanie wśród mediów i być może wkrótce podadzą odpowiedź.

Ta metoda przypomina plebiscyt na nowego Jamesa Bonda, który kilka miesięcy temu zorganizowali użytkownicy Twittera. W efekcie na nowego agenta wybrali Gilian Anderson i przez chwilę wydawało się, że producenci potraktują tę propozycję poważnie. Czy taki sposób komunikacji z internautami jest skuteczny? Być może nie tak bardzo, jakbyśmy sobie tego życzyli.

Komentarze