17.10.2016 16:25

"Święci z Bostonu" wracają na duży ekran. "Sean będzie świetny, bo jest prawdziwym ninja"

Dobra wiadomość dla wszystkich miłośników przygód braci MacManus. Powstanie kolejna, trzecia już część kinowego przeboju.

Kadr z filmu "Święci z Bostonu"

Fotografia: Materiały prasowe

Troy Duffy - to on po raz kolejny przeniesie nas w świat, w którym rządzą bracia MacManus, w postaci których wcielą się dobrze znani z poprzednich części filmu Sean Patrick Flanery i Norman Reedus.

Jak podaje portal Morningnewsusa.com, jedną z głównych ról miał zagrać Brad Pitt, jednak jak nieoficjalnie podano, nie znalazł czasu, aby porozmawiać z reżyserem o projekcie. Gwiazdor "The Walking Dead", Norman Reedus, krążące plotki o planach zrealizowania kolejnej części "Świętych z Bostonu" potwierdził na popularnym portalu Reddid.com. Zapytany przez fana, czy w przyszłości ponownie będziemy mogli śledzić losy braci MacManus, odpowiedział:

"

Tak, pracujemy nad tym. Sean będzie świetny w tym filmie, bo jest prawdziwym ninja. "

Tytuł trzeciej części filmu to "Święci z Bostonu: Legion", a jego fabuła jest wciąż pilnie strzeżoną tajemnicą. Wiadomo jedynie, że opowiadać będzie o grupie naśladowców, którzy podobnie jak bohaterowie dwóch poprzednich części, postanowili sami wymierzać sprawiedliwość.  Przypomnijmy, że druga część filmu "Święci z Bostonu: Dzień Wszystkich Świętych", który swoją premierę miał w 2009 roku, zakończyła się, gdy główni bohaterowie przebywali w więzieniu.

Film "Święci z Bostonu" na ekranach kin zadebiutował w 1999 roku, zebrał przychylne recenzje i odniósł kasowy sukces. To historia dwóch braci, którzy, jak twierdzą, otrzymali znak od Boga i od tego czasu ich życiową misją jest walka z bostońskimi złoczyńcami. Niestety, jego wspomniany wcześniej sequel "Dzień Wszystkich Świętych" nie mógł pochwalić się tak dobrymi recenzjami jak pierwsza część filmu. 

Trzymamy kciuki, alby "Legion", którego data premiery nie jest jeszcze znana, okazał się kinowym hitem. 

Scena z filmu "Święci z Bostonu"

Fotografia: YouTube

Komentarze