03.11.2016 14:39

"The Crown" to najdroższy serial w historii Netflixa. Ale nie tylko dlatego warto go oglądać

Jeśli nie dla ciekawej historii, to na tę produkcję warto rzucić okiem z czystej, ludzkiej ciekawości. 

"The Crown"

Fotografia: materiały promocyjne

4 listopada 2016 roku odbędzie się światowa premiera serialu "The Crown". To jak do tej pory najdroższa produkcja Netflixa. Serwis Thedailybeast.com podaje, że kosztowała ponad 500 milionów złotych. I nic dziwnego.

Każdy detal scenografii oraz stroje bohaterów są wierną kopią tych z epoki. Produkcja sama uszyła suknię ślubną głównej bohaterki, brytyjskiej królowej, co obciążyło budżet na prawie 140 tysięcy złotych. Co więcej, na potrzeby serialu zbudowano replikę Pałacu Buckingham. 

Sama ekipa filmowa też nie należy do najtańszych. Wśród twórców znaleźli się filmowcy odpowiedzialni za nagrodzoną Oscarem z 2006 roku "Królową" z Helen Mirren w roli głównej. Scenarzystę Petera Morgana i producenta Andy'ego Harriesa w twórczym szale wsparł reżyser kultowego filmu "Godziny", Stephen Daldry

Monarchia od kuchni

Tak jak obraz z Helen Mirren w roli głównej, "The Crown", opowiada o Królowej Elżbiecie II. Serial obejmuje pierwsze lata jej panowania aż do współczesności. Całość przedstawiona będzie w sześciu sezonach, po dziesięć odcinków w każdym. 

Producenci obiecują, że widz pozna historię dwóch najsłynniejszych adresów na świecie - Buckingham Palace i Downing Street 10 - od kuchni. Nie zabraknie intryg, historii miłosnych, kulis słynnych wydarzeń, które ukształtowały wpłynęły na drugą połowę XX wieku.

Pierwszy sezon netflixowego hitu przedstawi 25 - letnią królową - w tej roli Claire Foy - podczas przygotowań do objęcia tronu. Poznamy również początki jej małżeństwa z księciem Filipem Mountbattenem - w tej roli Matt Smith, tytułowy "Doktor Who". Fanów polityki zainteresuje wątek relacji Elżbiety z Winstonem Churchillem (John Lithgow).

Komentarze