17.08.2016 14:16

W prosty (i seksowny?) sposób pokazała hipokryzję cenzury przy użyciu emotikonów

Projekt "Emoji" to satyra na działania administratorów Instagrama. Steph Wilson poszła o krok dalej niż użytkownicy aplikacji. 

Sutki zasłonięte prawdziwymi jajkami sadzonymi

Fotografia: Steph Wilson Shoots/Instagram.com

Fotografie Steph Wilson zawierają w sobie wszystko, co powinna mieć sztuka współczesna. Zadowalają miłośników mody, są satyrą na hipokryzję społeczeństwa, poruszają tabu. Ta pochodząca z Londynu artystka od lat obraca się w środowisku, które uchodzi za najbardziej zepsute.

W swojej karierze robiła zdjęcia dla popularnych magazynów takich jak "Dazed", "Vice" czy "W Magazine". Pracowała z modelkami, ale też robiła sesje zespołom muzycznym. Na co dzień obserwuje trendy panujące w social mediach i wie, że nagość, mimo że niedozwolona, jest tam powszechna. Kto pokazuje nagie piersi albo genitalia na Instagramie lub Facebooku, szybko zostaje zbanowany. Są jednak proste sposoby na to, aby pochwalić się ciałem nie ryzykując, że nasze zdjęcie zostanie usunięte.

Emotikona zamiast cenzury

Wystarczy zakryć intymną część ciała emotikonem. Dzięki tej popularnej metodzie nagie ciała pokrywają się rysunkowymi owocami, kwiatami, głowami kotów, sztucznymi ogniami. Projekt "Emoji", zamówiony przez "Dazed", miał zmusić czytelników do zastanowienia się, czy cenzura w social mediach nie poszła za daleko. Szczególnie, że media społecznościowe są miejsce, które służy artystom do prezentowania swoich prac. A jak wiadomo, nagość jest ważnym i częstym elementem artyzmu. Steph Wilson rozebrała swoich modeli, a ich nagie części ciała zakryła prawdziwymi odpowiednikami najpopularniejszych emotikonów.

Autorka chciała pokazać, że nie rozumie, dlaczego nastolatkowie nie mogą oglądać nagich ciał uwiecznionych na artystycznych zdjęciach. W końcu w telewizji czy nawet na ulicy, są oni atakowane agresywną nagością bijącą z reklam i z banerów.

Zobacz cykl zdjęć "Emoji" Stephanie Wilson

Komentarze