20.01.2017 15:00

Zwrócił książkę po 100 latach. Jej tytuł mówi więcej niż tysiąc słów

Mogło się skończyć ogromnym rachunkiem za przetrzymanie, ale finał okazał się szczęśliwy. Ta historia uczy, że nigdy nie jest "za późno".

Stare książki

Fotografia: East News

Opublikowany w 1909 roku zbiór nowel "Forty Minutes Late" ("Spóźniony o czterdzieści minut"), został wypożyczony z biblioteki dokładnie 100 lat temu, przez Phoebe Webb. Chyba nie można było wymyślić lepszego tytułu dla książki oddanej po tak długim okresie.

Prawnuk Phoebe, Webb Johnson z Fairfield w stanie Kalifornia, postanowił zrobić to, czego nie zdążyła jego zapominalska przodkini. O historycznym przypadku napisał portal SFchronicle.com. Korzystając ze specjalnej ulgi oferowanej przez Bibliotekę Publiczną w San Francisco, gwarantującej zniesienie finansowych kar za nieoddane w terminie książki, aktualny posiadacz starego egzemplarza autorstwa F. Hopkinton Smith, udał się czym prędzej do najbliższej placówki. Gdyby nie amnestia, musiałby zapłacić 3650 dolarów. Jak się okazało, prababka nie zwróciła książki, ponieważ... zmarła tydzień przed końcem terminu.

SFChronicle

Fotografia: twitter.com/sfchronicle

Genialna akcja

Gdyby nie amnestia, Webb Johnson nadal trzymałby cenny tom w domu. Książkę znalazł dopiero w 1996 roku, ale nie poinformował o tym fakcie biblioteki ze względu na obawę przed ogromną karą i posądzeniem o kradzież. A to oznacza, że "Spóźniony o czterdzieści minut" był przetrzymywany bezwiednie przez 79 lat, a następnie (już świadomie) przez kolejne 21 lat.

"

Jestem winny. Wiem to. Winny, winny, winny - bił się w piersi Webb Johnson w rozmowie z dziennikarzem gazety "San Francisco Chronicle". "

To nie jedyne książki, które wróciły pod biblioteczne strzechy od momentu rozpoczęcia programu, czyli 3 stycznia 2017 roku. Dzięki temu odzyskano już 2 tys. woluminów, a biblioteczne konta blisko 1400 dłużników zostały ponownie odnowione. Niestety problem nie zniknął całkowicie.

Według statystyk, po ulicach San Francisco chodzi nadal 54 tysiące niesumiennych czytelników, którym z dnia na dzień rośnie kara za przetrzymanie (10 dolarów lub więcej). Na pójście po rozum do głowy mają czas do 14 lutego 2017 roku.