25.08.2016 14:01

Nowa metoda oszukiwania piratów. Album niespodzianka już nie dziwi

Czasy, w których fani w dniu premiery płyty idola czekali w kolejce pod sklepem muzycznym, już dawno minęły. Tak samo jak umiera rynek podróbek.

Album niespodzianka

Fotografia: East News

Wszystko zaczęło się od Beyoncé. Trzy lata temu, w grudniu 2013 roku, diva zaskoczyła wszystkich wideo albumem "Beyoncé". Wcześniej zdarzało się, że artyści tacy jak David Bowie wypuszczali materiał muzyczny bez wcześniejszej kampanii promocyjnej (jego album "The Next Day" miał premierę w lutym tego samego roku), ale Bey zrobiła to jak prawdziwa gwiazda. Wszyscy ci, którzy później obrali podobną metodę niespodzianki, porównywani byli właśnie do amerykańskiej piosenkarki r’n’b - często padały oskarżenia o ściągnięcie pomysłu. Ruch Beyoncé miał być "game changerem". 

Później artyści masowo zaczęli zaskakiwać swoich fanów. D’Angelo bez wcześniejszego ostrzeżenia wydał po 14 latach milczenia album "Black Messiah", a "If You’re Reading This It’s Too Late" Drake’a pojawiło się niespodziewanie na iTunes. Madonna, Bjork i Kendrick Lamar nie zaskoczyli słuchaczy nowym materiałem, jednak nie trzymali się terminu i premiery ich płyty odbyły się wcześniej. Na przykład zapowiedź nowego materiału Lamara pojawiła się w sieci, a album został w niej udostępniony już kilka godzin później. 

Mistrzyni promocji Beyoncé w tym roku ponownie zaskoczyła słuchaczy i wytwórnię udostępniając wideo album "Lemonade". Co prawda dwa miesiące wcześniej premierę miał teledysk do "Formation", a od pracownicy Sony obawiali się, że Bey znów postanowi zrobić wszystkim prezent i będą musieli zawczasu opracować plan promocji albumu, żeby w razie czego być gotowym.

Kto da więcej

Trudno nie pomyśleć, że między największymi gwiazdami muzyki rozrywkowej toczy się nieustanna walka. Tydzień po premierze "Lemoniady" piłeczkę odbił Drake, który wypuścił "Views". Ta płyta była już legendarna zanim się ukazała - dzięki piosence „Hotline Bling”, do której teledysk stał się hitem sieci i viralem. 

Można się tylko domyślać, że ta seria albumów - niespodzianek spowodowała, że artyści, którzy zwlekają z wydaniem nowych płyt, czują ogromną presję. Wystarczy przypomnieć sobie, co działo się zanim w zeszły weekend Frank Ocean opublikował "Blonde". Nie miał wyboru, musiał zaskoczyć nie tylko niespodziewanym albumem wizualnym - "Endless", ale chwilę potem wydać long play’a. Jednak wciąż najbardziej pomysłowym artystom jest Kanye West, który na początku tego roku zmusił gości zebranych na Madison Square Garden, którzy przybyli na pokaz mody Westa, do przesłuchania jego najnowszej płyty "The Life of Pablo". Przedtem promował ją dziwnymi tweetami, w których prosił o wsparcie, ponieważ przepuścił miliony grając w Pokera. 

Okazuje się, że w kwestii wydawania płyt panują mody i trendy. Przede wszystkim album ma być konceptualny, nie może istnieć bez obrazu i sprytnie przeprowadzonej kampanii promocyjnej. W dobrym guście jest teraz nie informować fanów o zamiarze wydania płyty, albo oszukanie ich co do daty premiery. To wszystko, oprócz marketingu, może mieć drugie dno. Być może to sposób na oszukanie piratów - to artysta decyduje, kiedy jego muzyka będzie dostępna na Spotify czy na Tidalu. Złodziej może wrzucać mp3 na torrenty, tylko po co, skoro każdy może mieć nieograniczony dostęp do muzyki za grosze?

Komentarze