05.01.2017 13:30

Mężczyzna wrzucił do sieci zdjęcie żywego królika w garnku. Teraz przeprasza i twierdzi, że to tylko głupi żart

Nawet jeśli faktycznie był to żart, to raczej z tych nieśmiesznych i wyjątkowo głupich. 

Królik w garnku

Fotografia: www.facebook.com/dolnoslaski.ioz/

Od czasu do czasu w internecie publikowane są rzeczy, w które aż trudno uwierzyć. Nie inaczej jest tym razem. W sieci pojawiło się zdjęcie, na którym widać jak ktoś nachyla się nad garnkiem, w którym znajduje się…królik. Głupi żart? Być może, ale sprawą właśnie zajmują się odpowiednie służby. 

Zdjęcie królika w garnku umieścił na Facebooku mieszkaniec Świdnicy. Zgłoszenie o tym kontrowersyjnym wpisie otrzymał Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, który postanowił nagłośnić sprawę. 

"

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt otrzymał zgłoszenie dotyczące znęcania się nad królikiem przez Mariusza M. ze Świdnicy, który dnia 2 stycznia 2017 roku na portalu społecznościowym facebook.com zamieścił zdjęcie królika, przetrzymywanego w garnku kuchennym, opatrzone następującym komentarzem: "Bylem glodny dawno krulika nie jadlem" (pisownia oryginalna) - czytamy na Facebooku Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt.  "

Pracownicy inspektoratu zaapelowali do internautów, aby ci pomogli im ustalić gdzie mieszka mężczyzna. Udało się to szybciej niż mogłoby się wydawać. Inspektorzy wraz z funkcjonariuszami policji udali się pod wskazany adres i…nie stwierdzili obecności królika. 

"

Mężczyzna przyznał, iż umieszczenie zdjęcia na portalu społecznościowym było "głupim" żartem, za co przeprosił. M. wskazał również, że fotografię miał znaleźć w internecie - czytamy na Facebooku Inspektoratu.  "

Bez wyjaśnienia

Ta historia mogłaby mieć właśnie swój finał, jednak ze względu na liczne wiadomości napływające od internautów, wymaga szczegółowego sprawdzenia. Okazuje się bowiem, że sąsiedzi mężczyzny przyznali, że w jego domu występuje bardzo duża rotacja zwierząt, a ich dalszy los jest nieznany. Dodatkowo nie jest pewne, czy mężczyzna, jak twierdzi, faktycznie znalazł opublikowane zdjęcie w sieci. 

"

Wyszukiwarka Google ma opcję odnajdywania zamieszczonych w internecie fotografii. Tej jednak nie odnajduje. Nie wiemy więc skąd tak naprawdę pochodzi to zdjęcie - powiedział Konrad Kuźmiński przedstawiciel Inspektoratu, a jego wypowiedź przytacza Tvn24.pl.  "

Sprawa jest cały czas badana. Wszystkim zależy przede wszystkim na tym, aby odebrać królika osobie, która w tak okrutny sposób go traktuje i aby zwierzę znalazło nowy, bezpieczny dom.