16.02.2017 22:35

Magda Gessler weszła restauratorowi na ambicję: Nie jesteś mężczyzną. Jesteś ciapciakiem

Nowy sezon "Kuchennych rewolucji" zaczął się od ulubionego przez widzów rodzaju odcinka - połączenia problemów w biznesie i życiu prywatnym.

"Kuchenne rewolucje" - Lawendowy Dom w Czeladzi

Fotografia: www.player.com

"Kuchenne rewolucje" w restauracji Lawendowy Dom w miejscowości Czeladź rozpoczęły 15 sezon najpopularniejszego programu stacji TVN.

Show Magdy Gessler bije rekordy popularności nie tylko dlatego, że pokazuje kulisy prowadzenia biznesu w branży gastronomicznej, ale też prywatne życie właścicieli lokali. Tak też jest w przypadku Małgorzaty i Marcina, założycieli Lawendowego Domu - miejsca, które nie było ani restauracją, ani kawiarnią. 

Okazało się jednak, że to nie brak pomysłu na restaurację był największym zmartwieniem. Małgorzata jest poważnie chora i dużo czasu poświęca nie tylko na swoje leczenie, ale też na dbanie o syna, który również ma problemy ze zdrowiem. Magda Gessler stwierdziła, że właścicielka na pewno nie powinna pracować, tylko całą uwagę poświęcić sobie i dziecku.

"Kuchenne rewolucje" w miejscowości Czeladź

"Kuchenne rewolucje" w miejscowości Czeladź

Fotografia: www.player.pl

Kiedy nie wiadomo o co chodzi...

Marcin chciałby zatrudnić menadżera na miejsce żony, jednak nie ma na to pieniędzy. Prowadząca "Kuchennych rewolucji" słysząc z ust właściciela o kolejnych przeszkodach, nie wytrzymała. Wyszło też na jaw, że właściciel nie ma zielonego pojęcia o kuchni francuskiej. 

"

Powinieneś być mężczyzną - powiedziała. - Nie jesteś mężczyzną. Jesteś trochę ciapciakiem. I ja na tym kończę. Jutro mi wszystko opowiesz o kuchni prowansalskiej.  "

Po ostrej wymianie zdań Marcin przyznał rację Magdzie Gessler. Powiedział, że "zrobiła z niego debila", ale miała rację. Po wielu godzinach rozmów, właściciel otworzył się na współpracę i zabrał się do pracy. Wziął sobie do serca słowa, że "jego ego jest ważniejsze od tego, żeby odniósł sukces". 

"Kuchenne rewolucje" w miejscowości Czeladź

"Kuchenne rewolucje" w miejscowości Czeladź

Fotografia: www.player.pl

Elegancja Francja

Lawendowy Dom stał się Francuską Bajaderą. Oczywiście nie zawsze było z górki - mimo braku entuzjazmu Marcina udało się przygotować kolację.

Lokal przeszedł metamorfozę i stał się bardziej przytulny. Nowa odsłona lokalu przypadła do gustu gościom, którzy jednogłośnie stwierdzili, ze czują się w nim jak w Prowansji. Właściciele byli zmęczeni ciężką pracą, ale po kilku dniach "Kuchennych rewolucji" zrozumieli, że mają o co walczyć. 

Kiedy Magda Gessler odwiedziła Małgorzatę i Marcina po czterech tygodniach, zapewnili ją, że są zadowoleni ze zmian. Jedzenie było bardzo dobre i restauratorka nie miała żadnych zastrzeżeń. Wydaje się, że to jest największy sukces właścicieli Francuskiej Bajadery. Prawda jest jednak taka, że sukces lokalu to tylko środek do celu, który udało się osiągnąć - Małgorzata i 3-letni syn czują się lepiej, ponieważ mają mniej stresu.

I o to właśnie chodziło. I chyba za to Polacy kochają "Kuchenne rewolucje". 

"Kuchenne rewolucje" w miejscowości Czeladź

"Kuchenne rewolucje" w miejscowości Czeladź

Fotografia: www.player.pl