04.01.2017 12:41

Rzucił alkohol i kawę na dwa lata. Oto, co się z nim stało

To najlepszy czas na noworoczne postanowienia. Ten mężczyzna zrobił odważny krok już dawno i... wcale nie żałuje.

Tobias van Schneider

Fotografia: www.youtube.com/TobiasVanSchneider

W Wielkiej Brytanii trwa obecnie akcja "Suchy Styczeń" (Dry January), mająca na celu promocję życia w abstynencji. 30 dni odpoczynku od alkoholu ma pomóc w detoksie po świątecznych i sylwestrowych zakrapianych imprezach. Jednak nowojorski designer po pierwszym miesiącu postanowił odstawić trunki na dłużej. I tak minęło 27 miesięcy. Teraz przyznaje, że nie wyobraża sobie, jak mógł żyć przed tym okresem.

Poproszony przez znajomych oraz internautów, na swoim blogu Tobias Van Schneider opisał swoje doświadczenia. Wnioski z anty-alkoholowo-kofeinowej diety spotkały się z niesamowitym odzewem w sieci. Na stronie vanschneider.com można przeczytać o samotności, jaką spowodowała abstynencja, braku nowych plotek od przyjaciół i kompletnym zamrożeniu życia towarzyskiego. Ale pozytywne aspekty jednak przeważyły szalę.

Plusy, minusy, procenty

Przede wszystkim odsunięcie drinków i czarnego napoju już po 2 miesiącach przyniosło znaczące rezultaty. Okazało się, że Tobias każdego miesiąca mógł dzięki temu zaoszczędzić nawet 1000 dolarów. Według niego życie w Nowym Jorku w tak zwanym "towarzystwie" wymuszało na nim spożywanie średnio drinka lub dwóch dziennie. Odpierał tym samym zarzuty dotyczące alkoholizmu, twierdząc, że taka jest norma w Wielkim Jabłku.

Frustrujące było ciągłe tłumaczenie się znajomym z abstynencji. Nie mógł też na trzeźwo wytrzymać z ludźmi, którzy nie wylewali za kołnierz w jego otoczeniu. A to powodowało szybkie znudzenie i kończyło się wyjściem maksymalnie po godzinie z imprezy. Przez to omijało go to, co najciekawsze - czyli plotki. Był zaskoczony zdaniem sobie sprawy, jak wiele jego relacji było zbudowanych na podstawie alkoholowych nawyków.

Polepszyła się za to higiena snu. Odsunięcie alkoholu spowodowało znaczącą poprawę jakości nocnego wypoczynku. Pomimo przekonania o szybszym zasypianiu po jednej lub dwóch lampkach wina, sen może mieć gorszy przebieg, niż ten na trzeźwo. Wieczorne picie miało na Tobiasa zgubne konsekwencje rano. Bez tego mężczyzna budził się z większą dawką energii.

Małą czarną zamienił na herbatę - zwykłą zimą, mrożoną latem. Brak kawy okazał się wybawieniem dla skołatanego serca designera. Wbrew pozorom, niedostarczanie organizmowi kofeiny przyczyniło się do zmniejszenia stresu i poczucia paniki. Polepszyło się też trawienie, a stan wyobcowania zniknął jak ręką odjął.

Mocne postanowienie poprawy

Czytelnicy bloga nie mogli wyjść z podziwu po lekturze tekstu Tobiasa. Wielu utożsamiało się z jego autorem, pojawiły się też pozytywne komentarze. Użytkownicy serwisu GetPocket.com, na którym zamieszcza swoje przemyślenia, docenili jego zczerość, zapisując stronę Schneidera prawie 90 tysięcy razy w swoich cyfrowych zbiorach. Ktoś stwierdził, że powinien sobie wydrukować cały artykuł i schować do portfela. Ktoś inny dodał, że też musi tego spróbować - mniej wydanych pieniędzy, więcej wolnego czasu.

Teraz młody hipster z Nowego Jorku nie ma już zamiaru powrócić do starych przyzwyczajeń. Jest szczęśliwy i nie żałuje raz podjętej decyzji. Ale jednocześnie nie zamierza też mówić innym, co mają robić. Przyznał się też, że nie pali papierosów ani popularnej wśród jego znajomych trawki, a jedynym uzależnieniem z którym żyje jest... internet.