01.12.2016 16:08

Beka ze współczesnej mody. Vetememes to protest przeciw zadęciu

Parodia znanej marki jest lepsza od oryginału. To się rzadko zdarza. 

Vetememes

Fotografia: Vetememes/Instagram.com

Vetements to z pewnością jedna z najgorętszych marek 2016 roku. W dresowe bluzy, wyciągnięte swetry i jednokolorowe komplety rodem z lumpeksu wbijają się celebryci, gwiazdy Instagrama, dzieci bogaczy i popularni muzycy. Ich pokazy przyciągają tłumy - każdy chce się zaprezentować od jak najbardziej wyluzowanej strony. Ten luz i niewyobrażalnie modna moda ma swoją cenę. Za zwykły dres należy zapłacić nawet kilka tysięcy złotych.

Jednak jeśli ktoś nie może pozwolić sobie na drogie-brzydkie ciuchy, ale podoba mu się stylistyka promowana przez marki takie jak właśnie Vetements czy nawiązujący do mody wschodu lat 90. Gosha Rubchinskiy, może posłużyć się groteską i zaoszczędzić trochę pieniędzy. Vetememes to sklep, który powstał dla ludzi, którzy gardzą bogactwem wywodzącej się z ulicy marki i snobami, którzy pozują w nich do zdjęć.

M jak mem

Sklep właśnie rozpoczął pre-order. Do twórców zgłosiła się już spora grupa ludzi, którzy chcą zademonstrować, że podoba im się styl uliczny, jednak chcą go prezentować na własnych zasadach. Wolą promować parodię tej parodii, niż płacić za udawanie trendsettera. Nowa kolekcja jest drugą w historii Vetememes. Pierwsza - która opierała się na metalicznych materiałach - wyprzedała się w kilka minut.

Vetememes z siedzibą w USA wysyła paczki za pośrednictwem USPS. Za zamówienie można zapłacić za pośrednictwem PayPal. Marka nie przyjmuje zwrotów, więc każdy zakup należy dobrze przemyśleć. Przede wszystkim należy się pośpieszyć - kolekcja jest limitowana. Ceny wahają się od około 200 złotych za T-shirt do około 600 złotych za bluzę.