18.07.2016 08:51

Od węgla, przez truskawki, po indygo. Tak wygląda historia koloru w makijażu

Zanim powstały pierwsze kosmetyki kolorowe, kobiety sięgały po najrozmaitsze produkty, żeby zmienić swój wygląd. 

Modelka

Fotografia: East News

Barwniki były stosowane już w Starożytnym Egipcie. Każdy z nas na pewno kojarzy faraonów i boginie z oczami pomalowanymi czarną, gruba kredką. W tym samym czasie w Chinach stosowano makijaż permanentny, wpuszczając pod skórę barwnik za pomocą cienkiej igły zrobionej z węgla lub kości.

Historia zna wiele faktów, wskazujących na ludzką pomysłowość w szukaniu sposobów na upiększenie się za pomocą koloru. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu malowaliśmy się sadzą, a kilkaset lat wstecz orzechami, winem czy krwią węża. Nieświadomie, a czasem z pełną odpowiedzialnością stosowano trujące barwniki tylko po to, by poczuć się atrakcyjnie. W dzisiejszych czasach tak naprawdę dużo się nie zmieniło, bo w pogoni za urodą wciąż sięgamy po niebezpieczne zabiegi i substancje.

Oczy i brwi

Starożytni Egipcjanie nie wychodzili z domu bez oczu pomalowanych na czarno. Dotyczyło to zarówno kobiet, mężczyzn jak i dzieci. Do stworzenia czarnej grubej obwódki wokół oka, zakończonej charakterystyczną wyciągniętą kreską na zewnątrz, używano ołówka z węgla, który służył nie tyle do ozdoby, co ochrony oczu przed kurzem, owadami, a także słońcem. Równolegle w krajach arabskich stosowano tzw. kajal. To nic innego, jak proszek antymonowy, który jest naturalnym minerałem używanym do dziś w produkcji m.in. kredek do oczu. On także chronił gałkę oczną przed piaskiem, a przy okazji kontrastując z białkiem oka, dawał ciekawy efekt, wyrazistego spojrzenia.

Modelka

Fotografia: East News

Współczesny kajal, najbardziej popularny w krajach arabskich, to przede wszystkim mieszanka ziół i tlenek cynku. Natomiast tradycyjne kredki do oczu to połączenie olejów czarnych mineralnych lub syntetycznych pigmentów, wosku, talku i miki. Jak widać, formuła nie zmieniła się zbytnio od tego, co proponowano setki alt temu.

Poza podkreśleniem oczu czernią, mieszkańcy kraju na Nilem sięgali także po zieleń, która w czasach starożytnych była bardzo modna. Barwnik w tym kolorze wytwarzano z malachitu, czyli zielonej rudy miedzi. Natomiast malowanie rzęs nie odbiegało szczególnie od tego znanego nam dzisiaj. Do tuszowania stosowano sadzę, która jeszcze niedawno była jednym z głównych składników maskar do rzęs. Bardziej drastycznym sposobem na uzyskanie głębokiego spojrzenia, było to, co robiły kobiety jeszcze w XIX wieku. Poza smarowaniem rzęs olejem rycynowym wymieszanym z sadzą, wylewały na zamknięte powieki roztopiony wosk, by uzyskać w ten sposób efekt sztucznych rzęs.

Pierwszy tusz do rzęs, bardziej przypominający ten współczesny, zawdzięczamy Eugenowi Rimmelowi. Był to sproszkowany węgiel, rozcieńczony z wodą i nakładany za pomocą oddzielnej szczoteczki. Natomiast pomysłodawcą tuszu, który wszyscy dobrze znamy, był chemik T.L. Williams, który od imienia swojej siostry Maybeli, założył firmę kosmetyczną Maybelline. To on połączył wazelinę i pył węglowy, co sprowadziło się do uzyskania konsystencji, która jest stosowana do tej pory.

Komentarze